WYCIECZKI
Home Podróże
Home
Copyright (c) 2005 - 2007 Flexon. All rights reserved.
 
Wycieczki zagraniczne stwarzają ogromne możliwości wykonywania ciekawych zdjęć. Bardzo często są one 
odbywane w postaci zorganizowanych przez biura podróży wyjazdów autokarowych. Tymczasem w większości 
przypadków w rozlicznych publikacjach dotyczących fotografowania przyjmuje się z góry założenie, że podróżnik 
indywidualnie zwiedza wybrane kraje i że ma nieograniczony czas pozwalający na staranny wybór oświetlenia 
czy ujęcia fotografowanego tematu. A przecież na zorganizowanych wycieczkach to jest niemożliwe! Grupa goni 
pilota (pilotkę), trwa wyścig do kolejnych punktów programu (kościół, muzeum, zamek itd.). Wystarczy, że choć 
na chwilę przystaniemy gdzieś by zrobić jedno czy dwa zdjęcia, a już nasza grupa niknie za zakrętem! Nie 
możemy także wybrać pogody i oświetlenia. Często właśnie, gdy stoimy przed obiektem, o którym marzyliśmy by 
go zobaczyć, właśnie zaczyna padać deszcz, a przewodnik pogania grupę. Jak sobie z tym wszystkim poradzić, 
by przywiezione zdjęcia cieszyły nasze oko? Postaram się udzielić tu kilku wskazówek. Zacznijmy najpierw od 
wyboru odpowiedniego sprzętu. Mimo ciężaru i rozmiaru polecam lustrzankę małoobrazkową (lustrzanka 6x6 
raczej nie wchodzi w grę). Ponieważ musimy działać i reagować bardzo szybko na ciągle zmieniające się motywy 
najlepsza będzie zautomatyzowana lustrzanka AF. Jeśli ktoś ma wprawę to można skorzystać z lustrzanek 
manualnych (z ręcznym ustawieniem ostrości) posiadających jednak jedną z automatyk naświetlenia (np. Praktici
serii B, EE, Pentaxy serii M, A, P itd.). Natomiast mechaniczne lustrzanki z pomiarem światła na zasadzie 
światłowagi (np. Praktici serii LTL, MTL, DTL, LLC, PLC, VLC, Super TL, BM, BMS; Zenity TTL, 12xp, 122; 
Pentaxy K1000 itd.) będą zbyt powolne w 
użyciu, nie mówiąc już o lustrzankach bez światłomierza (Exakty, 
Praktici Nova, L itd.). A co z obiektywami? Tu musimy niestety dokonać bolesnej redukcji. Najłatwiej będzie wziąć 
uniwersalny zoom o zakresie ogniskowych np. od 24 do 105 mm. Ponieważ wycieczki po Europie mają z reguły w 
swoich programach zwiedzanie starych miast, dobrze by było wziąć ze sobą zoom szerokokątny np. 20-35 mm. 
Pozwoli on na ujęcie w kadrze wąskich uliczek, placów, całych obiektów architektonicznych (tj. pałaców, zamków, 
kościołów itd.). Przyda się on również we wnętrzach (kościoły, muzea). Właśnie użycie tego typu obiektywu 
powoduję, iż lepsze efekty da wzięcie na wycieczkę lustrzanki małoobrazkowej, niż aparatu kompaktowego (w tym
kompaktu cyfrowego czy telefonu komórkowego z wbudowanym aparatem). Zoomy typu tele (100-300, 80-200, 
70-210 mm itd.) mniej się przydadzą, ale jeśli mamy miejsce to można wziąć jeden z takich obiektywów. 
Obiektywy te można użyć do niepostrzeżonych zdjęć ciekawych postaci (np. ulicznych muzyków, aktorów, mimów,
osób przebranych w stroje historyczne itd.), detali architektonicznych, perspektyw alei i ulic. Tu trzeba 
wspomnieć o tzw. superzoomach o ogniskowych 28-200 czy 28-300 mm. Z jednej strony są one wręcz stworzone 
do opisywanego rodzaju fotografii. Zawierają bowiem w sobie zakres wszystkich potrzebnych ogniskowych. Nie 
musimy zmieniać w pośpiechu jednego zooma na drugi, goniąc jednocześnie za naszą wycieczką! Z drugiej 
strony jakość otrzymywanych zdjęć nie jest najwyższa. Mamy zatem dylemat. Czy wybrać wygodę czy jakość? 
Każdy fotografujący musi sam odpowiedzieć sobie na to pytanie. Z mojego doświadczenia (Tamron 28-200) 
wynika, iż poziom techniczny zdjęć z superzoomów nie jest taki tragiczny. Zwłaszcza przy ogniskowych od 28 do 
70 mm oraz jeśli nie będziemy wykonywać odbitek 18x24 cm i większych. Gorzej jest przy korzystaniu
 z dłuższych 
ogniskowych. Wyraźnie przeszkadza winietowanie. Widać to szczególnie przy fotografowaniu jasnych płaszczyzn 
(morze, śnieg itd.). Lepiej jest przy zdjęciach np. detali architektonicznych. Nie pisałem jeszcze o obiektywach 
stałoogniskowych, gdyż korzystanie z nich jest wielce problematyczne. Jest to spowodowane przede wszystkim 
brakiem czasu na ich spokojną wymianę. Niemniej można wziąć ze sobą jasny stałoogniskowy obiektyw 
szerokokątny (2,8/20; 2/28) do zdjęć wnętrz bez użycia lamp błyskowej. Często bowiem w kościołach czy 
muzeach jest stosowany zakaz użycia lampy błyskowej. A jakich filmów używać? Każdy fotografujący ma swoje 
upodobania. Ja używam negatywowych filmów Fuji Superia o średniej, uniwersalnej czułości (ISO 200/24). 
Dodatkowo wykonuję też zdjęcia na slajdach (Velvia). Teraz przejdę do uwag dotyczących samego 
fotografowania. Ponieważ, jak już pisałem nie ma czasu na zmianę obiektywów, można przyjąć opisany niżej 
sposób postępowania. Otóż w trakcie jazdy autokarem dobrze jest mieć założony uniwersalny zoom 28-100 mm. 
Przyda się on do zdjęć wykonywanych w czasie postojów oraz do fotografowania obiektów położnych na większej 
przestrzeni i do zdjęć rozległych krajobrazów. Można nim również wykonywać zdjęcia przez szybę autokaru w 
czasie jazdy. Natomiast, gdy jesteśmy już w mieście można przed wyjściem z autobusu wymienić obiektyw na 
zoom szerokokątny (20-35 mm). Będzie on nieoceniony do fotografowania ciasnych starówek. Z reguły trasa 
wycieczki jest tak ułożona, iż od autokaru wędruje się od obiektu do obiektu osiągając jakiś najdalszy punkt 
zwiedzania, a następnie wraca się z powrotem. Właśnie wtedy można zmienić 
obiektyw 20-35 mm z powrotem na 
zoom uniwersalny. Wracając mamy już zrobione zdjęcia ogólne, a zatem będzie można skupić się na detalach 
(pomniki, szczegóły fasad, uliczni grajkowie itd.). A jak sobie poradzić z szybkim tempem zwiedzania? Należy 
korzystać z przerw, w których przewodnik opowiada o danym obiekcie. Zamiast go słuchać należy wykorzystać 
ten czas na wykonanie zdjęć. Możemy się wtedy oddalić od obiektu by lepiej ująć go w kadrze czy wejść do 
wnętrza itd. Stracone wiadomości łatwo można uzyskać z przewodników turystycznych. W trakcie marszu w 
turystycznej grupie cały czas trzeba mieć oczy szeroko otwarte. Bez przerwy obserwujemy i myślimy nad 
ewentualnymi zdjęciami. Jeśli tylko pojawia się okazja szybko podnosimy aparat do oka i fotografujemy! Bardzo 
cenny dla osób fotografujących jest tzw. "czas wolny". Można wtedy wrócić do interesujących nas miejsc i 
spokojnie je sfotografować. Pewnym kłopotem mogą być prześwietlenia bagażu na przejściach granicznych (np. 
z Rosją), lotniskach czy wejściach do niektórych obiektów. Chodzi oczywiście o zagrożenie dla naszych filmów. 
Generalnie trudno uciec przed tymi uciążliwościami. Jedyną radą jest umieszczanie filmów w bagażu podręcznym.
Na pocieszenie dodam jednak, iż osobiście nie stwierdziłem by prześwietlenia te spowodowały jakiekolwiek
zmian
y na filmach. Niemniej wybierając się na wycieczkę należy brać w/w okoliczność pod uwagę i korzystać z 
filmów o średniej czułości.